Photography by Mogway
Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Kategorie Newsów ˇ Słownik pojęć fotograficznychPiątek, Listopad 16, 2018
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Kategorie Newsów
Szukaj
Słownik pojęć fotograficznych
Trochę szerzej o filtrach polaryzacyjnych
Symbole i oznaczenia obiektywów
Co powinieneś wiedzieć o lustrzance
RAW, TIF ,JPG
Filtry- rodzaje i zastosowanie w fotografii
Statyw -jaki wybrać?
Rodzaje kompozycji obrazu
Elementarz czyli fotografia dla zielonych
Elementarz czyli fotografia dla zielonych czII
Elementarz czyli fotografia dla zielonych czIII
Elementaż czyli fotografia dla zielonych czIV
Jaka osłonka na obiektyw? Tulipan czy pełna?
Co to jet HDR?
Obrabiać zdjęcia czy nie?
Lampa Błyskowa- praktyczne porady
Lampa Błyskowa-praktyczne porady-w dzień
100 naprawdę cennych rad
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 41
Najnowszy Użytkownik: MathewDic
Co to jest polaryzacja
O świetle i polaryzacji

Fala elektromagnetyczna - streszczenie dla ciekawskich
Światło jest dla nas czymś tak zwyczajnym, że zazwyczaj nie myślimy o jego zawiłej naturze. Gdy zobaczymy barwną plamę oleju na kałuży, bańki mydlane, płytę kompaktową lub założymy polaryzator na obiektyw, jego falowy charakter ukazuje się w pełnej krasie.

Najczęściej przedstawianym przypadkiem jest propagacja światła w próżni. Taki opis jest bardzo prosty jeżeli chodzi o wyprowadzenia wzorów i niewiele różni się od propagacji w powietrzu (współczynnik załamania powietrza to około 1.0003). O istnieniu pola magnetycznego i elektrycznego nie trzeba nikogo przekonywać, chyba każdy bawił się w dzieciństwie magnesami i bursztynem. Okazuje się, że te pola są wymienne a łączą je prawa indukcji (patrz: np. transformator). W tym momencie dochodzimy do równań Maxwella, które opisują te pola.

W próżni nie ma ładunków elektrycznych i nie płynie prąd.

Pierwsze z równań należy czytać tak, że zmiany pola indukcji elektrycznej D oraz prąd elektryczny, wywołują powstanie wirowego pola magnetycznego H.

Drugie równanie opisuje sytuację przeciwną, tj. zmienne w czasie pole indukcji magnetycznej B jest przyczyną powstania wirowego pola elektrycznego E. Znak minus jest konieczny, inaczej fala elektromagnetyczna narastałaby w czasie, a to przeczy zasadzie zachowania energii (coś z niczego). Jest to znana z natury zasada przekory, w tym wypadku zmianom jednego pola przeciwdziała powstanie drugiego i tak w kółko.

Źródłem pola elektrycznego jest ładunek. W próżni oba typy pól są bez źródłowe. Światło nie potrzebuje materialnego ośrodka do propagacji, linie sił pól w tym przypadku są zamknięte - nie zaczynają się i nie kończą.

Wektory natężeń pól i wektory indukcji są powiązane równaniami materiałowymi. W przypadku ośrodków izotropowych skaluje się tylko długość tych wektorów:

Równania Maxwella i materiałowe prowadzą do równania falowego:

Falę elektromagnetyczną można więc sobie "roboczo" wyobrazić jako lokalne drgania pól E i H. Postać równania falowego jest identyczna dla E oraz H, więc można pozostać przy opisie tylko pola E. To właśnie ono jest odpowiedzialne za wrażenia wzrokowe. Po zamrożeniu czasu otrzymujemy znany, naiwny obrazek, na którym natężenia na drodze propagacji k oscylują.

Ta ilustracja jest przydatna, choć rzeczywiste rozkłady pól w przestrzeni to sprawa bardziej skomplikowana.
Z powyższej ilustracji wynika kilka wniosków:

* Nie taki diabeł straszny
* Fala elektromagnetyczna jest poprzeczna tj. E, H i k są wzajemnie prostopadłe
* Kierunki drgań wektorów E i H są zachowane.

Można więc uporządkować kierunki drgań wektorów E wszystkich promieni w wiązce, czyli spolaryzować światło.

Polaryzacja
Polaryzacja to całkowite lub częściowe uporządkowanie drgań wektora natężenia pola np. elektrycznego. Na ostatnim rysunku poprzedniego rozdziału widnieje fala spolaryzowana liniowo o azymucie pionowym, czyli przypadek dość trywialny. Dlaczego azymut polaryzacji w tym wypadku jest pionowy? To kwestia umowy. Historycznie przez kierunek polaryzacji fali elektromagnetycznej uważano kierunek drgań wektora magnetycznego (F.Ratajczyk, "Dwójłomność i polaryzacja optyczna", OW PWr W-w 2000). Jest to empiryczna definicja, która wynika z polaryzacji fal radiowych na drutach. W optyce używa się również pojęcia kierunku polaryzacji zgodnego w kierunkiem drgań wektora elektrycznego (D.Halliday, R.Resnick, "Podstawy fizyki 4", PWN W-wa 2005).

Nas interesują polaryzatory foliowe. Działają one w oparciu o wzbudzanie prądu elektrycznego w przewodnikach wykonanych z makromolekuł nasyconych odpowiednimi cząsteczkami (źródło ładunków). Porządkowanie molekuł odbywa się przez wyciąganie folii w jednym kierunku.

Na rysunku powyżej widać zasadę działania polaryzatorów foliowych (oraz drutowych np. dla mikrofal). Jeżeli rozważymy falę, której pole elektryczne drga jak wektor E, to minie ona polaryzator nie wygaszając się na nim. W przypadku pola zorientowanego jak E', wywoła ono ruch ładunków w przewodnikach i wytraci na to swoją energię.

Inaczej działają polaryzatory krystaliczne.

Są one wykonane z kryształu liniowo dwójłomnego, czyli takiego w którym mogą się propagować fale spolaryzowane liniowo w określonym kierunku i wzajemnie prostopadłe. Co więcej, fale te poruszają się z różną prędkością, czyli współczynnik załamania zależy od kierunku. Wprowadza się pojęcie fali szybkiej i wolnej. W przypadku polaryzatora Glana, lub Glana - Thomsona (wersja klejona z wyczernionymi ściankami) mamy do czynienia z dwoma pryzmatami złożonymi tak, by wektor szybki w jednym pokrył się z wektorem wolnym w drugim pryzmacie. Fala zwana nadzwyczajną przejdzie na wprost, natomiast fala zwyczajna ze względu na dobranie współczynników załamania ulegnie całkowitemu wewnętrznemu odbiciu.


Polaryzatory krystaliczne zwykle wykonuje się z kalcytu, a ich zakres pracy to ok. 350-2700 nm. Ich jedyną wadą są małe rozmiary (w sprzedaży do 15 mm) oraz niewielkie kąty, pod którymi można wprowadzać światło (maksymalnie około 15 stopni).

Polaryzator kołowy
Jak już wspominaliśmy, w ośrodku dwójłomnym liniowo mogą istnieć tylko dwie fale spolaryzowane prostopadle, które nazywamy falami własnymi. Wyobraźmy sobie, że wprowadzamy światło spolaryzowane liniowo, pod kątem 45 stopni w stosunku do fal własnych ośrodka (na wykresie z lewej, z tyłu)

Wektor elektryczny jest rzutowany na możliwe dwa kierunki polaryzacji i w ośrodku dwójłomnym propagują się fala szybka (wektor elektryczny przez czarną sinusoidę), oraz fala wolna (czerwona sinusoida). Gdy przypatrzymy się rysunkowi, fala szybka powoli wyprzedza wolną, a na wyjściu różnica dróg wynosi w tym przypadku 1/4 długości fali (różnica faz 90 stopni). Gdy fala opuszcza ośrodek, mogą istnieć dowolne kierunki drgań wektora elektrycznego, więc fale własne są składane w pojedynczy foton. Teraz jednak nie da się złożyć z nich polaryzacji liniowej, bo maksimum natężenia pola elektrycznego jednej fali odpowiada minimum drugiej. Gdy jednak prześledzimy dalszy bieg sinusoid, okaże się że wypadkowy wektor elektryczny kreśli helisę (tutaj prawoskrętną). Jeżeli różnica faz wynosi dokładnie 90 stopni, rzutem tej helisy na płaszczyznę prostopadłą do kierunku ruchu jest okrąg. Jeżeli różnica jest inna niż 0, 90, 180... to otrzymamy polaryzację eliptyczną.

Jak widać, jeżeli chcemy otrzymać polaryzator kołowy, wystarczy złożyć polaryzator liniowy i płytkę opóźniającą fazę wektorów własnych o 90 stopni (tzw. ćwierćfalówkę), ustawioną pod kątem 45 stopni. Oczywiście, ćwierćfalówka wprowadza zadaną różnicę faz tylko dla jednej długości fali, w innych częściach spektrum ta różnica będzie trochę inna, więc cały polaryzator będzie eliptyczny. Aby ćwierćfalówka była najmniej czuła na zmiany długości fali (dość płaska krzywa dyspersji), musi być ona zerowego rzędu, czyli taka jak przedstawiona na wykresie powyżej. Różnica faz równa 90 stopni może być realizowana tak jak na poniższym wykresie:

Widzimy tutaj ćwierćfalówkę pierwszego rzędu. Jak widać, jeżeli nieznacznie zmienimy długość fali, ta niewielka różnica zostanie pomnożona wiele razy i ostatecznie płytka będzie przejawiała silną dyspersję. To jest bardzo niekorzystne, bo łatwo sobie wyobrazić że np. dla koloru zielonego mamy polaryzator kołowy, a dla niebieskiego i czerwonego - liniowy.

Dyspersję ćwierćfalówki oraz zakres pracy polaryzatora liniowego można samemu zaobserwować, wystarczy go położyć na odbijającej powierzchni, raz gwintem do góry, potem w dół:


Co się dzieje? Jeżeli położymy filtr gwintem w górę, światło przechodzi przez ćwierćfalówkę i wychodzi z niej niespolaryzowane. Następnie przechodzi przez polaryzator, odbija się od powierzchni pod spodem, przechodzi raz jeszcze przez polaryzator (azymut nie zmienił się przy odbiciu), przechodzi przez ćwierćfalówkę i widzimy światło odbite spolaryzowane kołowo. W drugim przypadku światło najpierw przechodzi przez polaryzator liniowy, następnie ćwierćfalówkę. Po odbiciu od powierzchni pod filtrem stan polaryzacji zmienia swoją skrętność (np. z prawoskrętnego robi się lewoskrętne). Światło o przeciwnej skrętności wygasza się na polaryzatorze kołowym. Gdyby było on idealny, nic nie powinniśmy zobaczyć, jednak pole pod filtrem jest granatowe. Wynika to z tego, że dla fioletu polaryzator liniowy przestaje działać a ćwierćfalówka wnosi opóźnienie fazowe większe niż 90 stopni.

To zjawisko było powszechnie stosowane w odtwarzaczach płyt optycznych (laserowych), aby światło nie wracało do lasera lecz po odbiciu od płyty trafiało tylko do detektora (forma izolatora optycznego).

Rząd ćwierćfalówki można bardzo łatwo wyznaczyć za pomocą spektrum światła przechodzącego w odwrotnym kierunku niż przy badaniu współczynnika ekstynkcji. Metoda ta została zaproponowana przez prof. F.Ratajczyka ("Dwójłomność i polaryzacja optyczna", OW PWr W-w 2000). Widmo bez minimów transmisji, tj. bez prążków spektralnych, powstaje gdy mamy do czynienia z ćwierćfalówką rzędu zerowego. Przebieg tego pomiaru zostanie wytłumaczony w kolejnym rozdziale.

Można zaobserwować jeszcze efekt związany z kątową zależnością opóźnienia fazowego ćwierćfalówki:


Pierwsze zdjęcie: patrzymy od strony gwintu. Drugie: od drugiej strony. Trzecie: jak drugie, tylko dodatkowo pochylamy filtr. Jeżeli w świetle odbitym za filtrem obserwujemy takie efekty, mamy do czynienia z polaryzatorem kołowym.

Dlaczego nie polaryzator liniowy?
Oczywiście tak byłoby łatwiej. Kiedyś nie było potrzeby stosowania polaryzatorów kołowych, bo aparaty nie były wyposażone w autofokus i pomiar TTL. Jakie to ma znaczenie?

Zwierciadło główne współczesnych lustrzanek jest częściowo przeźroczyste. Gdy wyobrazimy sobie promień odbity i załamany (wchodzący w zwierciadło), pole elektryczne musi zostać rozdzielone na te dwa kierunki. Jeżeli promień odbity i załamany będą biegły pod kątem 90 stopni do siebie, rzut wektora E na kierunek promienia odbitego będzie równy zero, to znaczy że światło będzie całkowicie spolaryzowane. Gdy zachodzi taka sytuacja, mówimy że światło pada na granicę pod kątem Brewstera. Całkowita polaryzacja następuje tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z powierzchnią dielektryka (szkło, woda i inne izolatory), natomiast zwierciadło w lustrzankach jest najczęściej częściowo metalizowane. Poza tym kąt Brewstera dla typowych szkieł wynosi ok. 50-60 stopni, natomiast zwierciadło półprzepuszczalne jest nachylone pod kątem 45 stopni (promienie z obiektywu też biegną pod różnymi kątami). To trochę poprawia sytuacje, jednak światło jest częściowo spolaryzowane.

Konsekwencje:
Gdyby użyć polaryzatora liniowego do robienia zdjęć i ustawić go tak, by przechodziło światło o pionowym kierunku wektora E, pomiar światła (za matówką) wskaże za mały odczyt i zdjęcie z pewnością prześwietlimy. Jeżeli ustawimy polaryzator tak, by przepuszczane były fale o poziomym wektorze E, autofokus może odmówić posłuszeństwa ze względu na zbyt małą ilość światła.

W rzeczywistości występuje jeszcze kilka innych efektów, na przykład zależność czułości matrycy i sensorów AF od polaryzacji.

Rozwiązaniem powyższych bolączek są właśnie polaryzatory kołowe, które "symulują" światło niespolaryzowane w takim sensie, że składowe pozioma i pionowa mają takie same natężenia (nie ma uprzywilejowanego kierunku). Dzięki temu niezależenie od azymutu polaryzatora na obiektywie, do sensorów dochodzi taka sama ilość światła.
W poprzedniej lekcji dotyczącej filtrów polaryzacyjnych poznaliśmy teorię dotyczącą ich działania. W zdecydowanie mniejszym stopniu przedstawiliśmy ich konkretne zastosowania. W tej lekcji, zgodnie z obietnicą, odwracamy te proporcje. Skoncentrujemy się na ukazaniu przykładów użycia polaryzatorów w mniej lub bardziej typowych sytuacjach. Mamy nadzieję, że pozwoli to Wam nabyć intuicji do czego mogą przydać się filtry polaryzacyjne. Nie jest bowiem tak, że przedstawione przykłady wyczerpują w całości wszystkie możliwe zastosowania takich filtrów. Ograniczeniem jest przecież jedynie nasza pomysłowość.

Filtry polaryzacyjne kojarzą się przede wszystkim z poprawianiem kontrastu nieba. To sztampowe wręcz zastosowanie towarzyszy obowiązkowo każdemu ich omówieniu, a przykłady takiego działania nierzadko pojawiają się również przy okazji ofert w sklepach internetowych. I my zatem zaczniemy właśnie od takiego ich użycia, jednak pokażemy również do czego przydaje się filtr polaryzacyjny w fotografii miejskiej, portrecie, a nawet w zastosowaniach studyjnych.

Nie będziemy Was specjalnie namawiać do stosowania filtrów polaryzacyjnych. Myślimy jednak, że po przeczytaniu tej lekcji sami dojdziecie do wniosku, że nie jest to tylko marketingowy gadżet. I być może zapragniecie sami przetestować jego działanie. A może odkurzycie porzucony gdzieś w szufladzie filtr, którego zastosowania nie były dla Was jasne? Zacznijmy więc kolejną lekcję, w której zdjęć będzie więcej niż słów.
Zastosowania krajobrazowe

Zgodnie z obietnicą, zaczynamy od zastosowań krajobrazowych, a więc przede wszystkim wpływie na niebo. Przypomnijmy z poprzedniej lekcji, że światło słoneczne rozpraszane w atmosferze w pogodny dzień jest częściowo spolaryzowane – jego płaszczyzna dominującej polaryzacji jest prostopadła do kierunku, z którego świeci słońce. Ustawiając odpowiednio filtr możemy wytłumić tą spolaryzowaną część. W efekcie niebo pociemnieje, a chmury (z których światło dociera niespolaryzowane) pozostaną w przybliżeniu tej samej jasności. W efekcie powstanie efekt zwiększenia kontrastu nieba.

Podobne zdjęcie prezentowaliśmy już poprzednio ale teraz przyjrzymy się takiej scenie dokładniej. Wszystkie zdjęcia wykonano rano, około godziny 7, niedługo po świcie, gdy słońce było jeszcze nisko nad horyzontem. Priorytet przysłony ustawiony został na f/8.0, tak aby pomiar światła wskazywał nam różnice światła pomiędzy kolejnymi zdjęciami. Pierwsze zdjęcie wykonano bez filtra, czas ekspozycji wyniósł 1/1250 sekundy.
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Panorama Warszawy prezentuje się być może ciekawie, ale czy filtr polaryzacyjny uatrakcyjni ten widok? Na następnym zdjęciu ustawiliśmy filtr w pozycji neutralnej. Tzn. o polaryzacji zgodnej z dominującą polaryzacją światła rozpraszanego w atmosferze. Czas ekspozycji zwiększył się do 1/500 sekundy, ponieważ jak powinniśmy pamiętać z poprzedniej lekcji, filtr polaryzacyjny powoduje zmniejszenie ilości światła docierającego do matrycy.
To trochę więcej niż spodziewane 1 EV ale niewielką rozbieżność wytłumaczyć można choćby niewielkim wahaniem automatyki pomiaru światła. Poza tym wizualne różnice są niewielkie. Niebo wygląda tak samo, jedynie na budynkach widać trochę mniejsze odblaski - zapewne część z nich miała polaryzację przeciwną do ustawionej na filtrze.

Przejdźmy zatem do najciekawszego etapu. Ustawiamy filtr tak, by tłumić częściową polaryzację nieba. Oceniamy to oczywiście wzrokowo, obracając filtr i obserwując efekt w wizjerze bądź na Live View. Z premedytacją jednak ustawiamy parametry ekspozycji manualnie, pozostawiając przysłonę f/8.0 i czas ekspozycji na 1/640 sekundy.
Uzyskaliśmy więc dobrze wyglądający efekt, którego osiągnięcie bez filtra byłoby zdecydowanie trudniejsze. Oczywiście upierać się można, że podobny efekt dałoby się uzyskać w programie graficznym. Jest to prawda, ale po pierwsze, gdzie w takim rozwiązaniu przyjemność z fotografowania? Poza tym, przyciemnianie i rozjaśnianie, wiążą się ze stratami jakości obrazu. Tymczasem przy zastosowaniu filtra uzyskujemy gotowy, ciekawy efekt, jak to się mówi "prosto z puszki".

Wspomnieliśmy, że światło słoneczne dociera do nas częściowo spolaryzowane w pogodny dzień. Czy faktycznie w dzień pochmurny stosowanie filtrów polaryzacyjnych mija się z celem? Przekonajmy się o tym, wykonując zdjęcie z filtrem i bez właśnie przy takiej pogodzie. Efekt eksperymentu prezentujemy na poniższej parze zdjęć.
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Faktycznie. Wpływ filtra na niebo i całą scenę właściwie znikomy. Jedyna różnica to zniwelowanie odbić z dachów ceglanych budynków, okazało się zatem, że wykonano je z materiału polaryzującego odbicia. I takie właśnie może być zastosowanie filtrów w pochmurne dni - niwelowanie odbić od różnych powierzchni.

Częściowe usunięcie ciepłej dominanty widać również przy zbliżającym się zachodzie słońca. Poniższe dwie fotografie wykonano z filtrem i bez właśnie o takiej porze dnia.
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Widać wyraźnie ochłodzenie fotografii. Poza tym, częściowo zachmurzone niebo jeszcze raz dobrze ilustruje wpływ chmur na działanie filtra. Na dolnym zdjęciu da się również zauważyć zniwelowanie odbić od samochodów i budynków. Ostateczny wynik być może nie jest tak efektowny jak w pierwszym przykładzie, ale nie sposób nie zauważyć wpływu filtra na uzyskane zdjęcie.

Planując wykonywanie krajobrazowych zdjęć z filtrem polaryzacyjnym pamiętajmy o jeszcze jednym aspekcie. Polaryzacja światła odbywa się pod kątem prostym padania promieni świetlnych. A ponieważ słońce wędruje po nieboskłonie, wraz z nim przemieszczać się będzie fragment nieba, na którym działanie filtra będzie najbardziej widoczne. Zapamiętajmy więc poniższy schemat, by prawidłowość ta utkwiła nam w pamięci. Zastosowania "miejskie"

Krajobraz kojarzy się przede wszystkim z rozległymi widokami, górami i łąkami albo choćby zaprezentowanymi powyżej panoramami miasta. A czy filtr znajdzie swoje zastosowanie przy mniej spektakularnych, np. miejskich widokach? Oczywiście! Po pierwsze, zawsze możemy wykorzystać wpływ na niebo, tak jak w poprzednim przykładzie. Po drugie, wkracza do akcji drugie ważne zastosowanie - usuwanie refleksów z powierzchni polaryzujących światło, np. szyb. A tych wszędzie wokół nas niemało.

Pierwsza para zdjęć ukazuje jak filtr polaryzacyjny niwelować może odbicia nieba w szybach okiennych. Oczywiście czasem pozostawienie w nich widoku nieba może być naszym zamiarem, jednak filtr polaryzacyjny pozwala nam je usunąć gdy stają się niepożądane. Nie jest przypadkiem, że zdjęcia ukazują kamienice z ukosa. Pamiętajmy o wprowadzonym w poprzedniej lekcji pojęciu kąta Brewstera. Jedynie odbicia powstające pod pewnym kątem są spolaryzowane, a co za tym idzie, możliwe do wytłumienia.

Poprawne ustawienie względem powierzchni polaryzującej


Gdybyśmy spróbowali zastosować ten sam filtr fotografując kamienicę na wprost, efekt byłby praktycznie niezauważalny. Zdecydowanie warto zatem zapamiętać tą prawidłowość. Dla większości materiałów typu szkło bądź woda największą skuteczność tłumienia odblasków uzyskamy, gdy patrzymy na nie pod kątem około 30-40 stopni, tak jak na powyższym schemacie.

Filtr polaryzacyjny może się również okazać pomocny do usuwania odbić w witrynach sklepowych. Spójrzmy na efekt wytłumienia odbić w przykładowej witrynie.
Free Image Hosting at www.ImageShack.usNie dość, że znaczna część refleksów została usunięta i uwidoczniła się wywieszka znajdująca się za szybą, to dodatkowo znacznie poprawił się kontrast sceny. Nasycenie kolorów poprawiło się, zwłaszcza na banerze - napis został najwyraźniej wykonany z materiału polaryzującego światło.

Zawsze warto rozglądać się i sprawdzać, na które powierzchnie filtr ma wpływ. Na poniższych zdjęciach światło spolaryzowane występuje na kostce brukowej, co pozwala wedle uznania przyciemniać/rozjaśniać ten element sceny bez wpływu na pozostałe obiekty. Dlatego warto uzmysłowić sobie, że filtr polaryzacyjny nie jest narzędziem, którego użycie automatycznie nadaje wynikowym fotografiom ciekawego charakteru. To my decydujemy, czy chcemy wytłumić odbicia na kostce brukowej bądź oknach. To my musimy wybrać, w jakim stopniu usunąć odbicie nieba w oknach. Czy chcemy ten efekt podkreślić, czy całkowicie wytłumić?

Spójrzmy na przykład na poniższe dwie fotografie. Na pierwszej filtr ustawiony został w pozycji neutralnej, dokładnie tak scenę widziano gołym okiem. Na drugim filtr wytłumił odblaski na oknach, odsłaniając na nich szczegóły. Który efekt jest zamierzony zależy tylko od fotografa. Dzięki filtrowi możemy zniwelować niepożądane odbicia na okularach. Szczególnie przydatne może to być w plenerze, gdzie nie panujemy nad światłem oraz otoczeniem w tak dużym stopniu jak w studio. Wielu fotografów nie stosuje jednak filtrów polaryzacyjnych w portrecie, ponieważ wpływać mogą one również na wygląd refleksów na włosach - widać to zresztą na prezentowanym powyżej przykładzie. Również wygląd skóry może pozostawać nieobojętny wobec różnych ustawień filtra polaryzacyjnego. Nie namawiamy ani nie odradzamy więc takiego zastosowania filtrów, ukazujemy jedynie taką możliwość. Najlepiej oczywiście wyrobić sobie własne zdanie na podstawie osobistych doświadczeń.

Podsumowanie

Nie da się wyczerpać wszelkich możliwych przykładów użycia filtra polaryzacyjnego. Nie to zresztą było celem tej lekcji. Mamy nadzieję, że przedstawiona garść przykładów dała wam ogólne pojęcie o możliwych zastosowaniach polaryzatorów. Mamy również nadzieję, że przekonaliśmy Was do tego, że nie jest to jedynie zbędny gadżet. Z większym zrozumieniem powinniście teraz przyjmować do wiadomości stwierdzenia, że "polar to niezbędnik każdego fotografa".

Najlepsze co można doradzić w związku z nauką stosowania filtrów polaryzacyjnych to - praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Choćbyśmy przeczytali na ten temat setki stron i obejrzeli setki zdjęć, wszystko stanie się jasne dopiero gdy pierwszy raz sami go z sukcesem użyjemy. Powyższe przykłady mają Was nakierować, od jakich sytuacji rozpocząć próby. A by były to próby owocne, zakończone wieloma udanymi, ciekawymi zdjęciami - tego Wam i nam pozostaje życzyć.

Artykuł został przygotowany przy współpracy z firmą K-Consult - dystrybutorem produktów Marumi w Polsce
Sponsorem cyklu Fotoszkoła Marumi jest firma K-Consult sp.zoo
Dodane przez mogway dnia marzec 14 2010 18:33:03
0 Komentarzy ˇ 3136 Czytań Drukuj
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

mogway
11/10/2010 19:41
W związku z przerwą na forum fotograficznym, zachęcam do korzystania z tego forum.

217985 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.6 © 2003-2005

Hip Hop Theme by Guc!o

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie